Mål czyli moje cele na 2018 rok.

Trwa pierwszy tydzień Nowego Roku. Wspaniała czysta karta! Z tej okazji chciałabym Was zaprosić na wpis lifestylowy inspirowany początkiem 2018 roku. Znajdziecie w nim kilka słów o wizji dla Napisane o Północy, niegasnącej miłości do książek, Skandynawii oraz wzmiankę dokąd zmierzam nie tylko blogowo. Nie zabraknie również garści nieoczywistych faktów o mnie, których na próżno byłoby szukać w oddzielnej zakładce. Chodźcie, chodźcie!

Jeśli możesz coś zrobić lub marzysz, że mógłbyś to zrobić, zabierz się za to. Odwaga ma w sobie moc geniuszu.

Vision board czyli kreatywna mapa marzeń

I jeden z tzw. małych kroków, pozwalający systematycznie i przyjemnie wydeptywać sobie drogę ku wielkim planom i marzeniom. Vision board to cudowne narzędzie, będące codziennym motorem do działania. U mnie zostało zorganizowane w formie kolażu, ale może przybierać rozmaite formy. Od wyklejanek po scrapowy misz masz z inspirującymi cytatami i wspomnieniami. Chodzi o to, aby w jednym miejscu zebrać wszystko to co nas wyraża, co lubimy, do czego mniej lub bardziej świadomie dążymy. Mapa marzeń to symbol naszych pragnień, drogowskaz i nagroda w postaci stanu emocjonalnego jaki w nas wywołuje. To właśnie on jest wsparciem w nadchodzących od czasu do czasu chwilach niechęci i zwątpienia.

Moją możecie zobaczyć na początku tego wpisu (towarzyszy jej szwedzkie słowo mål, ale o nim za chwilę). Łączy dwie sfery które, gdy je w końcu wypracuję, stworzą przestrzeń dla wymarzonego work – life balance.
Każde z tych zdjęć jest dla mnie kluczem, symbolem który odczytuję bez najmniejszego problemu. Tymczasem dla postronnego obserwatora stanowi po prostu estetyczny dodatek w postaci plakatu.

Blog, rozwój. Pasja!


Oczywiście chciałabym nadal duuużo czytać czerpiąc z tego jeszcze więcej przyjemności, nauczyć się robić przepiękne, jasne zdjęcia nowym SAMSUNGIEM EX2F, przekształcić swoje umiejętności w pracę zdalną, która ułatwi mi opiekę nad moim prawie 6 letnim Chorakiem – Przedszkolakiem, dla którego sięgam również po pozycje z bogatego dorobku Jespera Juula (obowiązkowe lektury dla rodziców, pisane przez duńskiego terapeutę i pedagoga, a co! my tu tak po skandynawsku przecież). Regał i fotel wyrażają komfort, spokój i czas na rozwijanie pasji, a zeszyt zamyka w sobie dwie całkiem nowe fascynacje: bullet journal (pokażę Wam jak wyglądają moje czytelnicze strony jeśli chcecie) oraz coś co zagości u mnie po raz pierwszy czyli A FIFE-YEAR MEMORY BOOK.

Codzienność.

A jeśli chodzi o styl życia i drobne przyjemności to planuję okiełznać swoje fundusze z Finansowym Ninją, jesienią zbierać pioruny, które okazały się być skamielinami belemnitów (mogłabym tu cały elaborat napisać – uwielbiam je od dzieciństwa!) W wakacje chciałabym wyjechać do Szwecji i pomieszkać w czerwonym domku, odwiedzić Przyjaciółkę na dłużej niż kilka dni i wypić z nią wino okraszone plotkami i bliskością, a także pójść o krok dalej i z diety wegetariańskiej przejść na wegańską co naturalnie połączy się ze spadkiem wagi, zdrowszym trybem życia i wzięciem się w końcu za siebie (chcę mieć taki ładny brzuch jak na zdjęciu), także trzymanie kciuków wskazane.

Dlaczego mål?

Mål to po szwedzku cel. A idea One Little Word zakłada wybranie sobie jednego słowa przewodnika, będącego naszą całoroczną nawigacją. Mała rzecz, a cieszy i przypomina o obranej drodze.
Myślę, że niektórym z Was, ta forma o wiele bardziej przypadnie do gustu, niż ponowne rozpisywanie tych samych postanowień noworocznych.

Dla mnie 2018 rok to czas świadomych celów i dążenia do ich spełnienia. Jednym z największych jest powrót na przerwane studia skandynawistyczne, więc od października blog z pewnością wzbogaci się o kolejną zakładkę, w której będę dawała upust swoim fascynacjom. To także rozwój tego miejsca, przybijanie piątki z wordpressem, szlify fotograficzne i ogromna ilość książek, którą z pewnością będę chciała Wam polecić. A także przemyślane odkładanie funduszy na reporterską podróż po Północy, która swój finał będzie miała na… Grenlandii. Tam chciałabym zwolnić i cieszyć się chwilą wdychając mroźne powietrze. A to wszystko za sprawą vlogów Krzyśka Gonciarza z tego wspaniałego, majestatycznego miejsca. Jeśli jeszcze ich nie widzieliście to polecam z całego serca.

Jest jeszcze wiele mniejszych celów, które sukcesywnie osiągane, będą czynić moje życie pełniejszym i bardziej porywającym. Już nie mogę się doczekać!

A jak tam Wasze plany na 2018 rok? W jaki sposób uwzględniacie w nich Skandynawię?