Recenzja 81:1 Opowieści z Wysp Owczych

Wczoraj skończyłam czytać reportaż o Wyspach Owczych i zostałam z tą dziwną pustką, która towarzyszy mi niemal zawsze po zamknięciu wartościowej książki. Wiem, że w każdej chwili mogę do niej wrócić, otworzyć stronę z zachwycającym opisem i przeżyć to jeszcze raz, ale…
Jest coś osobliwego w dobrych reporterskich relacjach – zostawiają człowieka z tęsknotą i chęcią dalszego odkrywania. Z niekłamanym zachwytem nad miejscem i ludźmi. I właśnie tak jest z 81:1.

To jak dotąd jedyna książka opisująca kraj Farerów, dostępna na polskim rynku wydawniczym. Wspomina o tym sam Mariusz Szczygieł: „(…) Tak powstała (idę o zakład) pierwsza na świecie i jedyna reporterska książka o tych wyspach.”

Warto się z nią zapoznać, przemierzyć z autorami wulkaniczny archipelag wzdłuż i wszerz, poznać uroki wyspiarskiego życia „na Owcach”, ciekawą historię i… nieprawdopodobne wręcz osiągnięcia sportowe. Jak chociażby tytułowy wynik meczu szczypiornistek z reprezentacją Albanii.
Tak, tak. Ta książka to zaskakująca mozaika. Opatrzona narracją, która odkrywa jej uroki, używając swoistej mieszanki kontekstów i stylów.

W głębinach oceanu między Islandią, Norwegią a Szkocją stoi grupa olbrzymów. Tkwią tak w jednym miejscu, jakby (…) chowały się przed znajomymi. Kryjówka nie jest zbyt dobra – olbrzymom wystają ponad poziom oceanu bujne czupryny. Ludzie pobudowali na nich domy i drogi, wyżłobili porty, a między lokami skał i mchów przekopali tunele. Olbrzymy niczego się nie domyślają, bo ich grzywy są twarde i porowate. Nie czują ani łaskotania deszczu, ani masażu wiatru. Świecą więc tymi plerezami jak poczciwe pierdoły, które ukryły się za pieńkiem młodziutkiej brzozy z nadzieją, że nikt absolutnie niczego nie zauważy. Galeria ekscentryków: Nólsoy demaskuje irokez, Lítla Dímun misterna trwała, Vágar ma niemodną „pieczarę”, a Sandoy jest ścięta jak rekrut. „Aleśmy im zwiali”, szepcze pod wodą uczesana w kok Koltur.
Sęk w tym, że świat już dawno ogłosił „pobite gary.”

Reportaż jest niezwykle plastyczną formą przedstawiania rzeczywistości, nieograniczoną niczym poza oczywistym zachowaniem rzetelności. Opowiadać można natomiast na różne sposoby.
📘 I niezaprzeczalnie ogromnym atutem każdego rozdziału jest różnorodność. Od osobistych przeżyć i przemyśleń autorów, bajek, anegdot aż po… scenariusz, którego kompletnie bym się nie spodziewała. Nie brakuje, ważnych dla literatury faktu danych statystycznych, historii (ja przepadłam mogąc poznać życie Susanny Heleny Patursson, która w 1905 roku założyła pierwszą farerską gazetę z poradami dla kobiet) oraz wzmianek o ekonomii i tradycjach. To wszystko składa się na wielowymiarowy obraz Wysp Owczych.

Uwielbiam, kiedy wyprawa z książką kończy się znalezieniem tak pięknego miejsca nieopodal domu. 💛💚 Cudownie się czyta wśród szumu drzew, siedząc na starej ławce, z której schodzi farba. Osobliwe. 😊 A książka, po 48 stronach, zapowiada się świetnie. Zdążyła już rozbudzić moje dziennikarskie zainteresowania za sprawą Susanny Heleny Patursson, która w 1905 roku założyła pierwszą farerską gazetę z poradami dla kobiet. Robię notatki, bo uwielbiam takie smaczki i może na magisterce będę pisać o podobnych do niej samozwańczych dziennikarkach. 💙 #wydawnictwoczarne #wyspyowcze #reportaż #literaturafaktu #dobrebopolskie #książka #kochamczytać #bookstagram #bookstagrampl #booklover

Post udostępniony przez  Magdalena (@napisaneopolnocy.pl)


📘 Autorzy docierają także do nietuzinkowych postaci, tj. lokalni outsiderzy, bohaterowie czy artyści.  I za pomocą barwnych opowieści rysują przed czytelnikiem blaski i cienie farerskiej mentalności.
Dlaczego na Koltur żyło  tylko jedno małżeństwo i ich zwierzęta? Kto na Wyspach tworzy cudowne drewniane lampy i zbiera wszelkie odmiany drzewa? I dla kogo powstał, ułatwiający pełnienie służby, tunel w górach? Na te i wiele innych pytań 81:1 zna odpowiedzi.
📘 Poza tym Marcin Michalski i Maciej Wasilewski mają absolutny talent do opisywania zastanej rzeczywistości. Było wiele momentów, gdy niemal czułam błoto pod stopami i zimno przemoczonego ubrania. Fascynował mnie ciepły i „miękki” mrok pracowni wyspiarskiego Gepetta i łaskoczące w nosie drewniane wiórki. Byłam także uczestniczką polowania na grindwale, choć tu już wbrew swojej woli. 😉 Warto jednak znać realia.
📘 Ale najistotniejsza jest ta niedająca się ukryć sympatia. Autorzy to ogromni pasjonaci Wysp Owczych. Mnie ujęła smutna szczerość, schowana gdzieś między wierszami. I utwierdziła w przekonaniu, że pisali o tym co było dla nich naprawdę ważne:

(…) Każda kolejna informacja będzie dla mnie radością, ale i udręką. Radością kolekcjonera anegdot, entuzjasty farerskich gawęd, historii i wszystkiego. Udręką człowieka, który podejrzewa, że mało kogo to obchodzi.

Chciałabym wierzyć, że owe zainteresowanie będzie rosło i przekuwało się w coraz większą świadomość. Że będziemy w stanie poprawnie umiejscowić kraj Farerów na mapie i powiedzieć pod czyją jurysdykcją pozostaje. I że wspomniana książka będzie jedynie wstępem do odkrywania tych 18 wulkanicznych osobliwości.

Znalazłam także dwa niewielkie minusy:
📌 Zastanawiał mnie fakt, dlaczego opis alfabetu i języka jest bliżej końca skoro powinien być na początku? Tych kilka gramatycznych wskazówek pozwoliłoby czytać nazwy własne możliwie jak najbardziej poprawnie. Mogłabym wymienić jeszcze kilka takich przykładów, co wskazuje na to, że w wyspiarską opowieść wkradł się chaos.
📌 A druga rzecz to zdjęcia. Naprawdę fajnie że są, ale dlaczego tak niechlujnie, czarno-biało i bez wydzielonych stron?
To w gruncie rzeczy nie jest aż tak istotne, może dla niektórych nawet nieodczuwalne, ale ja jestem perfekcjonistką lubiącą chronologię i estetką, która trzymała w rękach wiele wspaniałych książek z szatą graficzną na odpowiednim poziomie.

Mimo tych drobnych niedociągnięć, w 100% zgadzam się ze słowami Mariusza Szczygła: „Jedna książka, dwa debiuty. I oba świetne.”
Rozbudowane opisy sprawiły, że szukając Wysp Owczych na mapie i natrafiając wzrokiem na nazwy miast, miałam wrażenie że już tam kiedyś byłam. A zdjęcia tylko to potwierdzały.
Wybierzcie się w tę pasjonującą podróż, a po wszystkim koniecznie dajcie znać jakie były Wasze odczucia.

PS. Książka zawiera dużo ciekawych słów, które objaśniam TUTAJ.